Fotografia koncertowa 0

Punk Freud w Trójce

Do czego zdolny jest Pink Freud, wie każdy, kto choć raz wybrał się na koncert Wojtka Mazolewskiego i jego kompanii. Nie spodziewałem się jednak, że w poniedziałkowy wieczór przetoczy się po mnie muzyczny walec, a za kierownicą siedzieć będą moi idole z młodości.

W 1992 roku cały świat oglądał, jak amerykańscy koszykarze demolują w olimpijskim finale Chorwację. Ta złota drużyna zasłużenie przeszła do historii jako “Dream Team”, czyli zespół marzeń, pokonując rywali w Barcelonie średnio o 40 punktów na mecz.

Czekając na rozpoczęcie koncertu w Studio im. Agnieszki Osieckiej czułem się tak, jak ćwierć wieku temu mogli czuć się kibice na olimpijskich trybunach. Na scenę przede mną za chwilę miała wyjść czołówka polskiego undergroundu, ludzie, których twórczość – nie szafując wielkimi słowami – to ścisły kanon nadwiślańskiego punka, reggae i rocka.

Tomasz Budzyński (Armia), Robert Brylewski (Izrael), Tomek Lipiński (Brygada Kryzys, Tilt) i Robert Matera (Dezerter), a za nimi Wojtek Mazolewski i czujny skład Pink Freud. Skład marzeń. Klasyczne utwory w zmienionych aranżacjach wywoływały dreszcze, a gdyby nie srogi wzrok strażaka, publiczność z pewnością porwałaby się z krzeseł do tańca.

Żeby zobaczyć, jak Charles Barkley rzuca za trzy punkty, wystarczy wyszukać na Youtube odpowiedni klip. Bardzo się cieszę, że ten koncert Punk Freud również nie zniknie w radiowych archiwach; zespół bowiem postanowił wydać go jako album live. I za ćwierć wieku będę mógł sięgnąć już lekko trzęsącą się dłonią na półkę, by jako 60-latek przypomnieć sobie jak grało się kiedyś, w złotych czasach.

You Might Also Like

No Comments

Leave a reply